Zabijanie Łupawy
Dodane przez witek dnia 28 październik 2015 17:21
Zabijanie jednej z najpiękniejszych rzek na Pomorzu trwa od dłuższego czasu, jednak w ostatnich latach przybiera rozmiar katastrofy...


Rozszerzona zawartość newsa
Zabijanie jednej z najpiękniejszych rzek na Pomorzu trwa od dłuższego czasu, jednak w ostatnich latach przybiera rozmiar katastrofy.
W miejscowości Kozin, tam gdzie do Łupawy wpływa Bukowina, funkcjonuje Gospodarstwo Rybackie Kozin. Gospodarstwo, to nic innego jak przemysłowa tuczarnia pstrągów tęczowych. Podobny obiekt działa na tej rzece dziesięć kilometrów dalej, w Podkomorzycach. Właścicielem jednego i drugiego jest obecnie B.K. przedsiębiorca z Rumi. Z planów rozwojowych możemy się dowiedzieć, że produkcja tęczaków w rozbudowywanym obiekcie w Kozinie wzrośnie ze stu ton rocznie, do trzystu.



Produkcja ma drastycznie wzrosnąć, natomiast zasobów wodnych Łupawy nie da się zwiększyć, wręcz przeciwnie; w wyniku m.in. bezśnieżnych zim wody w rzece jest znacznie mniej niż kiedyś. Nigdzie natomiast nie natrafiłem na ślad programu nakreślającego, chociażby w zarysie, troskę o ochronę środowiska: dodatkowe osadniki, czy modernizację nie spełniającej swej funkcji przepławki. O tym cisza. Już przy stu tonach produkcji rybiego mięsa rocznie Łupawa się dusi, ulega postępującej degradacji. Wypłukiwanie z basenów do rzeki osadów poprodukcyjnych, ma zgubny wpływ na ichtiofaunę niewielka laguna jest bardziej atrapą, niż skutecznym osadnikiem i filtrem rybich odchodów. Wzrasta zanieczyszczenie i temperatura wody, co przekłada się na zamulanie koryta oraz bujny, niepożądany wzrost roślinności zanurzonej i wynurzonej, charakterystycznej dla wód nizinnych (trzcinowiska). Lipień z tego odcinka rzeki zniknął niemal całkowicie pojawia się dopiero na wysokości Czarnej Dąbrówki.

Należy dodać, że na potrzeby tuczarni pobieranych jest z rzeki niemal 100% wody, chociaż stosowne przepisy określają pobór na maksimum 30%, tyle, że nikt tego nie monitoruje i nie egzekwuje.
W ubiegłym roku, będąc świadkiem czyszczenia basenów, zrzutu osadów do rzeki, zbulwersowany tym faktem, zadzwoniłem do PZW w Słupsku. Przytaczam kuriozalną odpowiedź Dyrektora, która omal nie zwaliła mnie z nóg: Nas taki stan rzeczy zbytnio nie martwi, ponieważ rzeka po siedmiu, ośmiu kilometrach się oczyści. Łupawa ma sto kilometrów długości, funkcjonuje na niej dziewięć tego rodzaju obiektów, więc z prostego rachunku wynika, że blisko połowa biegu rzeki jest zanieczyszczana i walczy o przetrwanie.



Właściciel, dzięki m.in. dotacjom unijnym zamierza wybudować kilkanaście nowych basenów wzrostowych i tyle samo mniejszych dla narybku, nie licząc się w najmniejszym stopniu z wydolnością rzeki. Jedyne co się liczy to zysk, napędzany także sloganami o regionalnym, wysokobiałkowym produkcie, wzroście zatrudnienia itp. Załączony rzut obiektu doskonale obrazuje ekspansywne plany rozwojowe Gospodarstwa Rybackiego Kozin: w górnej części baseny istniejące, w dolnej mające powstać. Nas, wędkarzy poraża nade wszystko postawa głównego użytkownika rzeki Łupawy, czyli PZW, który wobec degradacji wód Łupawy (oraz innych rzek), jest od dawna całkowicie bierny.

Robert Tracz