Wszystko o Redzie...
Nawigacja
Strona Główna
O stronie...
Rzeka Reda
Ludzie
Informator 2012-2014
Artykuły
Forum
Linki
Galeria
Kontakt
Download
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 527
Nieaktywowany Użytkownik: 1788
Najnowszy Użytkownik: Marekhaw
Lipieniowe dylematy
Lipień (Thymallus thymallus) jest rybą wybitnie sportową, znaną dobrze przede wszystkim tym wędkarzom, którzy wyspecjalizowali się w jej łowieniu na sztuczne muchy. Dla niejednego z nas łowienie lipieni na suche muszki, w jesiennej scenerii, przynosi najwyższe doznania, wędkarskie i estetyczne. Ta piękna ryba jest jedynym przedstawicielem lipieniowatych (Thymallidae) w naszych wodach. We Francji lipień nazywany jest ombre, czyli cień, co świetnie określa jego urodę i umiejętność wtapiania się w tło. Największe lipienie żyją w Mongolii; w rzece Chowd osiągają rozmiary do 70 cm. Lipień mongolski to klasyczny drapieżnik; ma duży pysk i szereg ostrych zębów.



W odróżnieniu od pstrągów potokowych lipienie żyją stadnie, obierając stanowiska i żerując w głównym nurcie rzeki. Są także mniej płochliwe od pstrągów co pozwala je łowić niemal spod nóg.
Prawdopodobnie największy okaz europejski został złowiony w Anglii w 1883 roku w rzece Wyly ważył 2,10 kg. W rzekach pomorskich lipienie dorastają do długości 45-48 cm i rzadko przekraczają wagę 1 kg, chociaż znane są mi przypadki złowienia w rzece Łebie ryb o długości 52-55 cm, a także jednej sztuki mającej 60 cm. Dorodny kardynał zaatakował trociową wahadłówkę i ważył blisko 1,5 kg. Podobnej wielkości lipienia widziałem także przed laty nad Wieprzą złowiony został przez autochtona na pęczak barwiony na pomarańczowo. Na Pomorzu znacznie więcej dużych lipieni zostało skłusowanych niż złowionych przez muszkarzy smutne to, ale prawdziwe. Część winy za taki stan rzeczy leży po stronie PZW, oraz innych dzierżawców (np. Spółdzielnia Troć, użytkująca Wierzycę), który dopuszcza metodę spławikową na niektórych odcinkach klasycznych rzek pstrągowo-lipieniowych i trociowych m.in. na Słupi, Wieprzy, Łebie Wprawdzie dozwolone są jedynie przynęty roślinne, lecz nie od dziś wiadomo, że znacznie skuteczniejsza jest powszechnie stosowana ikra troci, (oraz serek) na którą autochtoni łowią najwięcej lipieni, pstrągów potokowych oraz troci wędrownych.



Najlepsze przyrosty lipienie osiągają w rzekach większych, naturalnie płynących, niezbagrowanych, o urozmaiconej strukturze dna i bogatej ichtiofaunie, oraz tam gdzie są tarliska troci i łososi ziarna ikry wypłukiwane z gniazd tarłowych, unoszone przez prąd wody są pokarmem bardzo kalorycznym. Dostęp do różnorodnego pokarmu rzutuje na kondycję i przyrosty ryb. Lipień o długości 44 cm z górnej Słupi waży średnio około 650 g, natomiast równej długości egzemplarz ze środkowej Wieprzy co najmniej 200 g więcej. Na tej pierwszej spacyfikowanej przez meliorantów wyścigowy lipień miał znacznie mniej pokarmu; z dna rzeki wybrano żwir, kamienie i karcze, siedlisko większości larw owadów, podstawowego pokarmu lipieni.



Lipienie powyżej czwartego roku życia stają się drapieżnikami. Oprócz owadów oraz ich larw, wzbogacają swoje menu o małe rybki, ślimaki, kijanki, a nawet nieduże żabki i raki. Zdarza się, że podczas wiosennych połowów pstrągów potokowych siadają na streamery oraz na małe numeracje obrotówek i wahadłówek. W okresie tarła ryby te są bardzo agresywne pilnują miejsc w których złożyły ikrę, odganiają każdego intruza. Podczas zimowych wypraw na trocie byłem świadkiem złowienia w Słupi dwóch około kilogramowych lipieni na woblery piątki ryby były zapięte za pysk.



W rzekach Pomorza gatunek ten od jakiegoś czasu jest zagrożony większość łowisk cechuje znaczne przełowienie; lipienie występują w nich punktowo. Wprawdzie jest gatunkiem elastycznym i upartym i wciąż trwa w rzekach, lecz w wielu jest to raczej walka o przetrwanie. Najgorzej jest w rzekach mniejszych, płynących przez lasy, które trudno upilnować, a które można łatwo przeczesać siatką lub agregatem prądotwórczym, a także wjechać ze spławikiem i przynętą w każdy dołek. W takich rzekach i strugach lipień zniknął niemal całkowicie m.in. z Pogorzelicy, Kamienicy, Bukowiny, Bolszewki czy górnej Redy. Warto dodać, że w Redzie powyżej Jeziora Orle bytowały lipienie dochodzące do 50 cm.



Jaskrawym przykładem agonii tego gatunku jest Słupia w Parku Krajobrazowym Dolina Słupi pomiędzy jeziorami Żukówko i Głębokie.
W ciągu ostatnich kilkunastu lat wyjątkowo bogate pogłowie lipienia zostało zdziesiątkowane przez kłusowników. Dzisiaj rzeka nadal zachwyca swą urodą lecz dominującym gatunkiem jest kleń, który wypełnił niszę po lipieniach i pstrągach potokowych. Jeśli w najbliższym czasie sytuacja nie zmieni się na lepsze - a nic na to nie wskazuje - to oba te gatunki trzeba będzie ponownie wsiedlać. Piętnastokilometrowy, malowniczy odcinek rzeki powinien być oczkiem w głowie PZW w Słupsku, powinien być łowiskiem wzorcowym, ściągającym nad swe brzegi wędkarzy nie tylko z kraju.
Powinien...



Na dużą presję wędkarską w ostatnich latach (znacznie wzrosły szeregi muszkarzy) nakładają się: rozpasane kłusownictwo z całym arsenałem niedozwolonych metod połowu, grodzenie rzek (elektrownie wodne, jazy, tuczarnie tęczaków), melioracje, oraz wzrost populacji drapieżników; wydr i norek amerykańskich, dla których lipień jest nadzwyczaj łakomym kąskiem. Na szczęście do resztek pomorskich lipieni nie dobrały się jeszcze kormorany, których na jeziorach i zalewach jest mnóstwo. Widocznie mają jeszcze tam co jeść. Mała mobilność i skuteczność Straży Rybackiej pracującej zazwyczaj do godziny 16-tej, a także pewna tolerancja dla pseudowędkarzy (przymykanie oczu na stosowanie niedozwolonych metod i przynęt oraz zabieranie ryb niewymiarowych) sprawiają, że lipień stał się gatunkiem specjalnej troski.



Wędkarze zrzeszeni w pomorskich Klubach i Towarzystwach starają się wspomagać ten cenny gatunek na różne sposoby. Zawody muchowe rozgrywane są na zasadach no kill z użyciem haków bezzadziorowych szkoda, że jeszcze nie wszystkie. Z inicjatywy wędkarzy ustanawiane są rewiry ochronne tzw. mateczniki, wydzielane tarliska, odcinki z okresowym zakazem brodzenia, oraz według zasad no kill m.in. na Raduni i Łupawie. Na wielu łowiskach zwiększono również wymiar ochronny i zmniejszono dzienne limity połowu. Wspólnymi siłami pomorskich Klubów i Towarzystw udało się zablokować budowę kolejnej elektrowni wodnej na Łupawie oraz ośrodka tuczu pstrąga tęczowego na Łebie pod Lęborkiem.
Ichtiolodzy z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Rutkach nad Radunią, odbudowali stado tarlaków lipienia i każdego roku kilka rzek w Okręgu zasilanych jest podchowanym narybkiem, jednak zarybienia są niewystarczające w stosunku do skali potrzeb i nie obejmują wszystkich rzek.



Pewne symptomy poprawy można od jakiegoś czasu można zaobserwować na niektórych odcinkach Wdy, która dzięki trosce ichtiologów i wędkarzy mozolnie powraca do życia po życiu. Mimo sporej presji wędkarskiej oraz kilku uciążliwych dla rzeki hodowli tęczaków, w rzece widać sporo lipieniowej młodzieży.
Po latach dużego apetytu na lipieniowe mięso, latach kompletomanii oraz rozgrywania zawodów na bitej rybie na wszystkich łowiskach, w obliczu przetrzebienia jego populacji, nadszedł czas na specjalne potraktowanie tego gatunku, na rozpostarcie nad nim parasola ochronnego. Jest to wymóg czasu, wymóg sportowy i etyczny, ukłon w stronę natury.



Z dnia na dzień nie da się udrożnić wszystkich rzek, zwiększyć ilość materiału zarybieniowego, ochronić tarliska, zlikwidować całkowicie kłusownictwaNa to, by naprawić szkody wyrządzone przyrodzie potrzeba wielu lat, a i to pod warunkiem zmiany mentalności żyjących nad rzekami ludzi, oraz właściwego, proekologicznego nastawienia i wyedukowania decydentów i urzędników.



Jest jedna rzeka na Pomorzu, w której lipieni nie ubywa, a mianowicie Łupawa, na której funkcjonuje łowisko patronackie, prowadzone przez kolegów z koła Trzy Rzeki. I funkcjonuje bardzo dobrze, według reguł złów i wypuść - jest systematycznie zarybiane i pilnowane. Jeśli na pomorskich, ogólnodostępnych wodach pstrągowo-lipieniowych, tak zwana gospodarka planowa, prowadzona od lat przez PZW przynosi mizerne efekty, to wędkarze chętnie by widzieli podobne łowiska, prowadzone przez mądrych gospodarzy, również na Raduni, Słupi czy Radwi. Wprawdzie licencja kosztuje, ale wiadomo, że ryby w rzece są, że nie natkniemy się na robaczkarzy albo ekipę elektryków, że nie będziemy stąpać po plastikowych opakowaniach i puszkach po piwie. Że będziemy mogli bezpiecznie zostawić auto na parkingu, usiąść z przyjacielem pod wiatą i upiec kiełbaski w miejscu do tego przeznaczonym.



Takie standardy obowiązują na większości łowisk europejskich, które coraz częściej odwiedzamy. I taka też jest przyszłość pomorskich rzek, a na pewno ich najwartościowszych odcinków; wiele zależy od nas, wędkarzy, od naszych inicjatyw, działań i chęci zmian. Nie od wczoraj jesteśmy w zjednoczonej Europie, i my to wiemy, tylko działacze z naszego jedynie słusznego, ogólnopolskiego związku chyba jeszcze tego nie zauważyli.

Robert Tracz

Foto- Witek Polakowski, Olek Lemanowicz (z galerii)
 
witek dnia 15 kwiecień 2015 19:50 · 1 Komentarzy · 1371 Czytań · Drukuj
 
Komentarze
Grzeszniks dnia 19 kwiecień 2015 12:16
Dobrze przeczytać jakiś sensowny artykuł o prawdziwej sytuacji lipienia na naszych rzekach .Po recenzji zeszłorocznych zawodów w dolnej nimfie na Raduni , Redzie i Łebie odniosłem wrażenie , że z lipieniem w naszych rzekach jest doskonale...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Sklep Internetowy
Powered by PHP-Fusion copyright © 2003-2006 by Nick Jones.
Released as free software under the terms of the GNU/GPL license.


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie